środa, 14 sierpnia 2013

.podlaskie wojaże

ostatnich kilka dni spędzonych na podlasiu dało mi dużego pozytywnego kopa. To był naprawdę dobry czas, czas relaksu i oderwania się na chwilę od wszystkiego. Dziękuję za gościnę ;-) Z drugiej strony uświadomiłem sobie jak bardzo brakuje mi ludzi wokół. Doszedłem do wniosku, że tak naprawdę nie jest do końca ważne to gdzie się mieszka czy jest to Radom, Białystok, Dublin czy jakiekolwiek inne miejsce. Najważniejsze to czy jest ktoś obok. Ktoś na kogo można liczyć. Kto pożyczy samochód bez zastanowienia, z kim można pojeździć nocą na rowerach, zjeść ciepłe ciasto ze śliwkami na balkonie o 12 w nocy, popływać kajakiem na jeziorze. Trzeba kolekcjonować te dobre wspomnienia. Po kilku już wizytach w Białymstoku to miasto kojarzy mi się przede wszystkim ze świetnymi ludźmi. Teraz mogę dołożyć do tego przepięknie rozgwieżdzone niebo i spadające gwiazdy gdzieś w polu kukurydzy, rudbekie 'wylewające' się przez drewniane płotki, ostry zapach obornika na podlaskiej wsi i bele słomy, ganiające mnie łabędzie ;-),   spokojna tafla jeziora o zachodzie słońca, lody pistacjowe i 'uśmiechniety' ratusz...

















8 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten kto ma przyjaciół jest szczęściarzem. Bez takich ludzi, nawet jak się ma męża albo żonę to życie jest niekompletne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się. Koleżanka u której byłem jest ogromną szczęściarą w związku z tym ;-)

      Usuń
    2. Panie Ł, grabi pan sobie... ;)

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. masz oko fotografa

    OdpowiedzUsuń
  5. oglądam kolejny raz te fotki i ciągle mi się podobają - czuję rywala za plecami :-))

    OdpowiedzUsuń
  6. :))) przyadłby się tylko nieco lepszy sprzęt ale póki co zadowalam się tym co mam ;)

    OdpowiedzUsuń