Przez te wszystkie lata nabyłem pewną umiejętność. Świetnie opanowałem ukrywanie emocji, niestety nie tylko tych złych. Dlatego nie potrafię mówić o tym co we mnie siedzi gdzieś tam w środku. Staram się (niestety dość nieudolnie) ale ciągle jeszcze mam z tym ogromny problem. Stąd może ten blog. Często powierzchowny uśmiech kryje za soba zupełnie inne emocje i wewnątrz wszystko się gotuje. No i tak jak to miało miejsce dziś i wczoraj czasem za dużo się już skumuluje i po prostu wybucha. I jakikolwiek racjonalizm schodzi na dalszy plan. Później żałuję że coś zrobiłem lub nie zrobiłem... Dlatego przepraszam...
Bo ok, mam tą świadomość że to nie jest moja wina, że każdy żyje na swój rachunek. Ale co z tego? Jak to siedzi gdzieś głeboko jak haczyk i przy każdej próbie wyciągniecia jeszcze bardziej szarpie i boli.
Dziś usłyszałem też stwierdzenie, że wstydzę się tych rzeczy których nie powinienem. Trochę mnie to zabolało muszę przyznać. Otóż każdy chyba ma takie wspomnienie z dzieciństwa, kiedy musiał chodzić w czymś czego strasznie się wstydził a jednak musiał zakładać nie mając na to wpływu. Ja miałem taka bluzę po starszym bracie. Nienawidziłem tego rozciągniętego łachmana ale cóż nie miałem wyjścia. Co innego teraz kiedy już z pełną świadomościa jestem w stanie kupić sobie własną bluzę. Skoro sam podjąłem decyzję i kupiłem właśnie tą to czemu mam jej się wstydzić i chować w szafie? Mogę chodzić w kurtce a bluzę pokazuję tylko tym u których czuję się dobrze i pozwolę sobie zdjąć kurtkę i zostać na herbatę. Ot, taka tam metafora. ;-)
musze przyznać, że pogubiłem się ostatnio. Pomieszało się to wszystko. Teraz muszę chyba trochę czasu poświecić, żeby rozprostować te poplątane myśli. Ale dam rade po mału. Byle by wyciągnąć dobrą lekcję z tego wszystkiego i nie popełniać od nowa tych samych błędów.
Dlatego teraz czas na mnie i skupienie się na sobie i własnym rozwoju i pracy. Na koniec moja ulubiona piosenka, dobra motivation song na gorszy czas. ;-)
oh lookin' out at this happiness
I searched for between the sheets
oh feelin' blind, I realize
all I was searchin' for was me
ooh all I was searchin' for was me
keep your head up, keep your heart strong
też miałem ojca alkoholika, i brata mam ...
OdpowiedzUsuńRodziców się nie wybiera. Jak byłem młodszy to uważałem twierdzenie, że cierpienia doznane w dzieciństwie odbijają się w dorosłym życiu jest bzdurą i da się zapomnieć i żyć po swojemu. Dziś jestem trochę starszy i zmieniłem zdanie. Rodzice kształtują dziecku świat, to kim będzie w przysłości. Nie mam rodziców alkoholików, nie byłem bity (no może tak delikatnie bo byłem wrednym bahorem)itd., ale jest coś czego niestety rodzice nie dopilnowali i co się ciągnie za mną do dnia dzisiejszego i nie bardzo sobie umiem sam z tym poradzić.
OdpowiedzUsuńtez dostałem nieraz po łbie, ale traumy nie mam z tego powodu. Bardziej pamiętam ojca alkoholika, karczemne awantury, wyzwiska i przekleństwa - wtedy nie było łatwo, teraz ..... sam nie wiem, ,,,, nigdy nie umiałem i nie umiem osiąść z rodzina i zwyczajnie porozmawiać ....
Usuńto się ciągnie niestety i ma większy lub mniejszy wpływ w dorosłym już życiu. Jeśli o mnie chodzi to głównie są to chyba problemy z kontaktami z innymi ludźmi. Bardzo ciężko mi się jest otworzyć i zaufać komuś. U mnie nigdy do rękoczynów nie dochodziło. No chyba, że jako gówniarz coś naskrobałem i mi się należało. Ale nigdy z powodu alkoholu. Za to własnie były i niestety są nadal podobnie okropne awantury, wyzwiska, przekleństwa... rozbijanie szyb, talerzy, rzucanie różnymi przedmiotami...ech. Strasznie nie lubię wszelkich spędów rodzinnych z okazji świąt i innych okazji. Tego cholernego udawania, że wszystko jest w porządku mimo, że np. kilka dni wcześniej ojciec znowu zrobił dym a moja cała rodzina ma to gdzieś tak naprawdę mimo, że doskonale wiedzą jak sprawa wygląda.
OdpowiedzUsuńnie znam Cię, ale Ci współczuję :(
OdpowiedzUsuńaj, nie ma co współczuć, bez przesady, zawsze mogłoby być gorzej ;-) poki co całkiem nieźle sobie radzę. ;-) Nie ma co przeżywać tylko trzeba iść dalej życie nie zaczeka a ja będę stał w miejscu i biadolił. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń