poniedziałek, 22 lipca 2013

.life goes on!

późno trochę ale postanowiłem jednak napisać. Chyba nic tak nie boli jak brutalne zderzenie z rzeczywistością. Dziś uświadomiłem sobie coś co było mi  znane od jakiegoś czasu ale mimo to wypierałem to ze swojej świadomości. Muszę przyznać, że runął kawałek mojego świata. Zbudowanego dość szybko i może troche niechlujnie ale miałem nadzieję, że po mału jednak uda się go wzmocnić i wytrzyma. Ten kawałek świata stał się dla mnie niezwykle ważny i zaczęło mi na nim ogromnie zależeć. Nie wytrzymał...

Dużo emocji w jednym momencie. Złość, smutek, rozczarowanie i jednak troche ulgi. Bo czasem chyba trzeba dostać obuchem w łeb żeby się otrząsnąć i zacząć trzeźwo myśleć. Też miałem pewne wątpliowści. Oczywiście że tak. Ciągle mam. Jednak uważałem i uważam nadal, że pewne kwestie da się jakoś rozwiązać ale tylko i wyłącznie wspólnie i przy odpowiednim zaangażowaniu...no ale tak jest lepiej. Będzie lepiej. Tak trzeba... Mam ogromny szacunek dla tej decyzji nawet jeśli nie jest to co bym chciał. A to w gruncie rzeczy jest  bardzo przemyślana i dojrzała decyzja. Zły jestem tylko na siebie, że tak bardzo pozwoliłem sobie na zaangażowanie bez wcześniejszego ocenienia czy to wszystko wogóle ma sens. Również jestem zły na tą Osobę, bo pozwoliła mi się tak mocno zaangażować wiedząc, że i tak ma zupełnie inne priorytety niż ja. No ale tego się nie zmieni już. Teraz jedynie chcę pozbierać to co jest bo sporo dobrego zostało i sporo też można jeszcze zbudować wystarczy tylko przeorganizować prace. Troche wysiłku to będzie ode mnie wymagało ale sądzę, że warto i dam radę. ;-)

Dziś doszedłem również do wniosku, że wiele muszę się jeszcze nauczyć w relacjach i jak słaby jestem jeśli chodzi o kontrolowanie własnych emocji. Chciałbym taki magiczny pstryczek włącz/wyłącz uczucia... w sumie to kto by nie chciał. ;)

Im jestem starszy tym mocniej budzi się we mnie potrzeba budowania i dzielenia z kimś tego prywatnego świata. No ale widocznie jeszcze nie tym razem. ;-)

Life goes on! Koniec smętów na dziś, każda gorączka kiedyś minie.

Dobranoc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz